Typ barokowego pomnika konnego

Na koniec jeszcze jedna sprawa: Bernini stworzył typ barokowego pomnika konnego. W 1654 r. polecił mu papież ustawić na watykańskich Schodach Królewskich konny posąg cesarza Konstantyna Wielkiego. Pomnik ten, odsłonięty publicznie dopiero w 1670 r., przedstawia jeźdźca na wspiętym koniu z przednimi nogami wzniesionymi w powietrzu, jakby szykującym się do skoku, wskutek czego rzeźba ma układ diago- nalny. Wszystkie dotychczasowe pomniki konne, wzorowane na monumencie Marka Aureliusza, mają charakter statyczny: takim jest nawet pomnik Alessandra Farnese, który na jednym z placów Piacenzy ustawił rzeźbiarz Francesco Mochi w 1620 r. Kompozycja Berniniego, chwytająca ruch konia w migawkowym, niepowtarzalnym momencie, jest już całkowicie barokowa.

Ale pomnik ten stanowi pewną niekonsekwencję artystyczną. Miał on być odpowiednikiem stojącego na tychże schodach, wcześniej już wyrzeźbionego pomnika margrabiny Matyldy, który również wyszedł spod dłuta Gianlorenza. Jest między nimi zgodność ideologiczna, gdyż te dwie postacie dziejowe były najwybitniejszymi dobrodziejami Kościoła, natomiast występuje tu dysharmonia stylowa: z barokowym Konstantynem kłóci się klasycystyczna Matylda, której postać przypomina zdecydowanie damę z epoki Cesarstwa Rzymskiego.

Ta dwoistość występuje w całej twórczości Berniniego. Sądząc z jego wypowiedzi, był on raczej zwolennikiem klasycyzmu, czemu dał wyraz w takich dziełach, jak kolumnada na placu św. Piotra, projekty przebudowy Luwru czy posąg Matyldy, ale obok tego tworzy takie dzieła, jak Ekstaza św. Teresy, konfesja św. Piotra czy Fontanna Czterech Rzek – dzieła indywidualizmu wyrosłego w klimacie baroku. „Świat sztuki Berniniego – powiada Jan Białostocki w pracy Dwugłos o Berninim – ma jakby dwa bieguny, dwa ogniska, jak elipsa – ulubiona forma jego wyobrażeń: klasycyzmowi, opartemu na powszechnie ważnych zasadach i regułach, przeciwstawia się indywidualizm: idealizm nabiera życia dzięki realistycznej, integralnej obserwacji: obiektywizm i subiektywizm ścierają się w nieustannym procesie twórczym.” Do tych słusznych spostrzeżeń można by dodać jedną uwagę: ta dwoistość występująca nawet w osobowości jednego człowieka wyrasta z klimatu epoki, której jednym z głównych znamion jest przecież koincydencja przeciwieństw. Musiała się ona odbić na tak wrażliwym, chłonnym obserwatorze, jakim był Gianlorenzo Bernini. Większość ówczesnych rzeźbiarzy rzymskich ginęła w cieniu wielkiego mistrza, tym bardziej iż była pod urokiem jego talentu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *