Poszukujesz tłumacza ekspresowego z angielskiego i niemieckiego w Warszawie? Genialne tłumaczenia!

Jan Steen i malarstwo w jego wykonaniu

Jan Steen (1626-1679) uprawiał podobną tematykę, lecz miejscem jego akcji nie była już karczma, tylko lokale podejrzanego autoramentu, gdzie przy wódce, kartach i dziewczynach ulicznych odbywają się różne ekscesy. Widzimy tam, jak i u Brouwera, bijatyki i pijatyki, odtwarzane z wielką drobia- zgowością. Niekiedy młodzieńcy zabawiają się w towarzystwie dziewczyn: oto jeden z nich upił się do nieprzytomności, usnął na kolanach dziewczyny, podczas gdy druga wyciąga mu z kieszeni zegarek, by wręczyć go właścicielce lokalu (il. 59). Czasem zaprowadza nas Steen do „gabinetu” znachora, który umie „zamawiać” wstydliwe choroby, nabyte w tych podejrzanych lokalach. Steen jest dokumentalistą nie wahającym się ukazywać ciemnych stron życia: zapewne kierowały nim pobudki natury moralizatorskiej.

Ówczesne miasta holenderskie były niewielkie i niepostrzeżenie przechodziły w pola, a raczej w wielkie, rozległe pastwiska, w które obfitował ten kraj nizinny, uprawiający na wielką skalę hodowlę bydła, związaną z rozwiniętym już wówczas przetwórstwem nabiału. Na pastwiskach tych i łąkach pasą się stada rogatego bydła, które nie ujdą uwagi malarzy. Paul Potter (1625–1654) w ciągu krótkiego życia zdążył namalować wiele obrazów z krowami pasącymi się na trawie, bądź przeżuwającymi pokarm pod obłoczystym, wiecznie zachmurzonym niebem.

Nie brak również na pastwiskach (i nie tylko na pastwiskach) koni – będzie je stale malował Philips Wouwerman (1619-1668) , ale zazwyczaj w jakiejś akcji: to nadstawiają kopyta kowalowi, który je podkuwa, to jako wierzchowce biorą udział w polowaniu, to wreszcie jako konie kawaleryjskie uczestniczą w potyczkach jazdy. Wouwerman kładzie duży nacisk na odpowiedni z punktu widzenia malarskiego dobór maści koni, a znakiem rozpoznawczym jego kompozycji jest biały koń, znajdujący się zwykle na pierwszym planie i tworzący jasną plamę kolorystyczną na ciemnym zazwyczaj tle.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.